Najkrócej: to nie jest tekst o jednej sesyjnej awanturze. To analiza momentu, w którym jednocześnie zaczęły pękać polityczne zaplecze burmistrza i finansowe bezpieczeństwo modelu, na którym przez lata opierała się Czeladź.
Ostatnie wydarzenia w Radzie Miejskiej Czeladzi nie powinny być sprowadzane do prostej opowieści: burmistrz kontra opozycja.
To byłoby wygodne, szybkie i politycznie nośne, ale nie oddawałoby istoty problemu. Bo tutaj nie chodzi tylko o jedną sesję, jedno głosowanie, jedną ostrą wymianę zdań czy urażone ambicje. Chodzi o coś znacznie poważniejszego: o model zarządzania miastem, który przez lata działał, dawał widoczne efekty, ale dziś zaczął się jednocześnie rozszczelniać politycznie i finansowo.
W tym tekście warto czytać razem cztery warstwy tej historii:
- politykę — jak burmistrz przeszedł od kruchego mandatu do wygodnej większości, a potem zaczął ją tracić,
- finanse — jak rekordowe inwestycje zaczęły zderzać się z kosztami bieżącego funkcjonowania,
- majątek — jak sprzedaż nieruchomości stała się ważnym elementem budżetowej układanki,
- dzisiejszy spór — dlaczego brak wotum zaufania nie wygląda tu na jednorazowy kaprys rady, tylko na sygnał głębszej zmiany.
Przez lata ten model opierał się na kilku filarach:
- bardzo silnej pozycji burmistrza,
- szerokim zapleczu w Radzie Miejskiej,
- dużym rozmachu inwestycyjnym,
- korzystaniu ze środków zewnętrznych,
- sprzedaży majątku,
- i opowieści o rekordowych budżetach oraz rekordowych inwestycjach.
Przez pewien czas to się spinało. Politycznie — bardzo dobrze. Wizerunkowo — jeszcze lepiej. Mieszkańcy widzieli remonty, obiekty, parki, drogi, place, inwestycje i kolejne komunikaty o sukcesach. Ale dokumenty z ostatnich lat pokazują też drugą stronę tej historii: rosnące koszty utrzymania, problemy z wydatkami bieżącymi, coraz większą zależność od sprzedaży mienia, ryzyka po stronie dochodów majątkowych i coraz mniejszy margines bezpieczeństwa.
Najuczciwsza diagnoza brzmi dziś tak: dokumenty nie pokazują formalnego bankructwa Czeladzi, ale pokazują coraz wyraźniejsze napięcie całego modelu rządzenia i finansowania miasta.
Dlatego warto postawić inne pytanie: czy dotychczasowy model zarządzania miastem nie zaczął się wyczerpywać właśnie wtedy, gdy burmistrz wszedł w trzecią kadencję z pozornie najmocniejszym mandatem?
To pytanie jest ważne nie tylko dla burmistrza. Jest ważne także dla radnych. Bo rada nie była przez te lata widownią. Rada głosowała budżety, wieloletnie prognozy finansowe, zmiany budżetowe, uchwały majątkowe i kolejne dokumenty. Dlatego dzisiejsza odmowa wotum zaufania nie może być traktowana wyłącznie jako rozliczenie jednej osoby. To jest także moment, w którym mieszkańcy mają prawo zapytać radnych: kiedy dokładnie zauważyliście, że coś przestaje się spinać?
Ważna uwaga na początek: z sesji 24 czerwca 2026 r. cytujmy dziś głosowania, nie wypowiedzi
W BIP Czeladzi przy XXIX sesji Rady Miejskiej z 24 czerwca 2026 r. znajduje się dokument protokołu, ale po jego otwarciu widnieje informacja: „Protokół zostanie dodany po zatwierdzeniu i podpisaniu”. Dlatego nie powinno się dziś wkładać do artykułu dosłownych cytatów z wypowiedzi na tej sesji jako cytatów z protokołu. Nie ma jeszcze zatwierdzonego protokołu z przebiegu obrad.
Są natomiast oficjalne wyniki głosowań. I to one są wystarczająco mocnym, bezpiecznym źródłem do analizy politycznej. Pokazują, kto głosował za, kto przeciw, kto się wstrzymał i które projekty zostały przyjęte albo odrzucone. [12] [13]
To rozróżnienie jest ważne. W tak ciężkim temacie trzeba pilnować standardu dowodowego. Co innego relacja z sali albo nagranie, a co innego zatwierdzony protokół i oficjalny wykaz głosowań. Jeśli tekst ma być odporny na zarzuty, trzeba trzymać się dokumentów.
1. Najpierw było wąskie zwycięstwo. Potem przyszła dominacja
Zbigniew Szaleniec objął władzę w Czeladzi po wyborach w 2014 r. To nie było wtedy zwycięstwo miażdżące. Według danych Państwowej Komisji Wyborczej w drugiej turze Marek Mrozowski uzyskał 4211 głosów, czyli 49,23%, a Zbigniew Szaleniec 4343 głosy, czyli 50,77%. Różnica była minimalna. [1]
To oznacza, że pierwsza kadencja zaczęła się od dość kruchego mandatu. Burmistrz wygrał, ale nie wchodził do urzędu jako polityk z masowym poparciem i pełną dominacją. Musiał dopiero zbudować swój układ polityczny, swoją pozycję i swoje zaplecze.
Inaczej wyglądała już następna kadencja. Po wyborach w 2018 r. miejski komunikat podkreślał, że w 21-osobowej Radzie Miejskiej aż 16 radnych kadencji 2018–2023 startowało z listy KWW Zbigniewa Szaleńca. [2]
To jest moment kluczowy. Od tej chwili mówimy już nie o burmistrzu, który musi walczyć o każde głosowanie, ale o burmistrzu mającym bardzo wygodną większość. Przy takim układzie można prowadzić miasto w sposób sprawny, szybki i politycznie bezpieczny. Projekty budżetowe przechodzą. Zmiany budżetu przechodzą. Inwestycje przechodzą. Sprzedaże majątku przechodzą. WPF przechodzi. Oczywiście formalnie wszystko dzieje się przez radę, ale politycznie burmistrz ma komfort, którego wielu samorządowców może tylko zazdrościć.
Jeszcze mocniej wyglądało to po wyborach w 2024 r. Oficjalna informacja miasta wskazywała, że Zbigniew Szaleniec wygrał wybory w pierwszej turze z wynikiem 83,42%, uzyskując 9047 głosów. Ten sam komunikat podawał, że KWW Zbigniewa Szaleńca zdobył 6950 głosów, czyli 61,88%, i 14 mandatów w Radzie Miejskiej. [3]
Na papierze był to wynik bardzo mocny. Burmistrz nie rozpoczynał trzeciej kadencji jako osamotniony włodarz. Wchodził w nią z ogromnym wynikiem osobistym i z większością radnych wybranych z własnego komitetu. Dlatego obecny konflikt jest tak ważny. To nie jest klasyczna historia o burmistrzu, który od początku miał przeciwko sobie wrogą radę. To historia burmistrza, który miał własne zaplecze, a potem zaczął je tracić.
2. Na początku trzeciej kadencji oczekiwanie było jasne: ma być współpraca
Pierwsza sesja nowej Rady Miejskiej odbyła się 6 maja 2024 r. Radni złożyli ślubowanie, przewodniczącym rady ponownie został Dominik Penar, a burmistrz mówił o współpracy. W miejskiej relacji z tej sesji znalazła się bardzo charakterystyczna wypowiedź. Burmistrz mówił, że liczy na wsparcie swojego klubu, który ma 14 radnych, ale też na współpracę z klubem Łukasza Strojniaka. Pojawiły się również słowa o działaniu wspólnie i bez sporów. [4]
To nie jest drobiazg. To jest polityczny punkt wyjścia całej kadencji. Burmistrz po wyborach miał prawo zakładać, że będzie pracował z radą, w której jego środowisko ma większość. Miał prawo oczekiwać przewidywalności. Miał prawo myśleć, że najtrudniejsze głosowania będzie w stanie przeprowadzać.
Problem w tym, że dalszy przebieg kadencji poszedł w inną stronę.
W BIP Czeladzi widać, że już w 2024 r. zaczęły funkcjonować odrębne kluby radnych: „Wspólnie dla Czeladzi”, „Prawo i Sprawiedliwość”, „Samorząd dla mieszkańców”, a później także „Łączy nas Czeladź”. BIP przywołuje też statutową zasadę, że radni mogą łączyć się w kluby, a przynależność do klubu jest dobrowolna. [5]
Samo tworzenie klubów nie jest niczym nadzwyczajnym. Radni mają do tego prawo. Ale politycznie jest to bardzo istotne. Jeżeli komitet burmistrza zdobywa 14 mandatów, a potem rada zaczyna się dzielić na kilka środowisk, to znaczy, że pierwotny układ większościowy przestaje działać tak, jak zakładano po wyborach.
I właśnie tu trzeba szukać wyjaśnienia rozżalenia burmistrza. Nie chodzi tylko o to, że ktoś go skrytykował. Burmistrz mógł poczuć, że nie traci pojedynczego głosowania, tylko traci model rządzenia, do którego przywykł. Przez lata miał większość, która pozwalała prowadzić miasto zgodnie z jego wizją. W trzeciej kadencji ta większość zaczęła się rozchodzić.
3. Rekordowe budżety były wygodną opowieścią. Ale nie całą prawdą
Przez lata władze miasta budowały narrację o rozwoju i rekordach. Trzeba uczciwie powiedzieć: Czeladź naprawdę dużo inwestowała. Widać to w przestrzeni miasta. Widać remonty, przebudowy, nowe i odnowione miejsca, projekty miejskie, obiekty i infrastrukturę. Nie da się sensownie napisać, że nic się nie działo.
Ale inwestycje mają zawsze dwie strony. Pierwsza jest efektowna: projekt, dotacja, przetarg, budowa, otwarcie, zdjęcia i komunikat o sukcesie. Druga jest mniej widowiskowa: utrzymanie, energia, sprzątanie, remonty, obsługa, koszty stałe, personel i odpowiedzialność za majątek przez kolejne lata.
W 2022 r., przy informacji o absolutorium za wykonanie budżetu za 2021 r., miasto pokazywało bardzo dobre liczby. Dochody w 2021 r. miały wynieść ponad 212 mln zł, wydatki około 209,3 mln zł, a burmistrz mówił o najlepszym finansowo roku w historii samorządu. W tym samym komunikacie wskazywano też bardzo wysokie wydatki inwestycyjne. [6]
Takie liczby robią wrażenie. Ale nominalny rekord budżetu nie mówi jeszcze wszystkiego. Budżet może rosnąć przez inflację, przez wzrost cen, przez dotacje, przez środki rządowe i unijne, przez przesunięcia między latami, przez duże projekty majątkowe i przez sprzedaż mienia. Dlatego samo hasło „rekordowy budżet” nie wystarcza do oceny kondycji miasta.
Trzeba zapytać inaczej: jaka część dochodów była trwała, a jaka jednorazowa? Ile pieniędzy pochodziło ze sprzedaży majątku? Ile z dotacji? Ile kosztuje utrzymanie nowych obiektów? Czy dochody bieżące wystarczają na wydatki bieżące? Czy inwestycje były policzone razem z późniejszą eksploatacją?
I właśnie odpowiedzi na te pytania zaczynają pojawiać się w protokołach komisji. Nie w komentarzach internetowych. Nie w plotkach. W oficjalnych dokumentach.
4. Grudzień 2022 r.: już wtedy mówiono, że budżet będzie bardzo trudny
Jednym z najważniejszych dokumentów jest protokół Komisji Statutowo-Regulaminowej z 16 grudnia 2022 r., dotyczący projektu budżetu na 2023 r. To tam burmistrz mówił o brakujących środkach i zapowiadał bardzo trudny rok. W protokole pada krótka, ale mocna fraza: „to będzie bardzo trudny rok”. [7]
W tej samej wypowiedzi mowa była o dużych ograniczeniach, nadziei na dodatkowe pieniądze oraz o tym, że miasto nastawia się na dochody majątkowe. Wskazywano ponad 26 mln zł dochodów majątkowych i przygotowane działki do sprzedaży, ale jednocześnie zaznaczano ryzyko, że jakaś transakcja może się nie udać. [7]
To jest bardzo ważny moment. Już pod koniec 2022 r. widać było, że model finansowy miasta wymaga określonych wpływów majątkowych. Nie chodziło wyłącznie o zwykłe dochody bieżące. Częścią konstrukcji była sprzedaż działek i uzyskanie dochodów majątkowych.
Skarbnik zwracała wtedy uwagę na wskaźniki w kolejnych latach. W protokole pojawia się informacja, że po 2026 r. sprzedaż mienia nie będzie już poprawiała wskaźnika tak jak wcześniej, a przy obcięciu dochodów bieżących może pojawić się problem. Pada też wzmianka o możliwym przesuwaniu wykupu obligacji oraz o wariancie obligacji na wynagrodzenia. [7]
Nie trzeba tego wyolbrzymiać. To była rozmowa o ryzykach, a nie stwierdzenie upadku finansów. Ale nie wolno też udawać, że tych sygnałów nie było. Były. I radni je słyszeli.
Co więcej, mimo tych ostrzeżeń komisja pozytywnie zaopiniowała projekt budżetu i wieloletnią prognozę finansową — 10 głosami za, bez głosów przeciwnych i bez wstrzymujących się. [7]
To jest ważne dla odpowiedzialności rady. Jeżeli dzisiaj część radnych mówi, że model zarządzania miastem wymaga zatrzymania albo korekty, mieszkańcy mają prawo zapytać: skoro ostrzeżenia były już wtedy, dlaczego kierunek budżetowy nadal przechodził tak gładko?
5. „Musi wyjść sprzedaż mienia” — jedno zdanie, które dużo tłumaczy
Jeszcze mocniejszy materiał znajduje się w protokole Komisji Rewizyjnej z 17 listopada 2022 r. W dyskusji o budżecie i ryzykach finansowych pojawiło się zdanie, które bardzo dobrze opisuje istotę problemu: „musi wyjść sprzedaż mienia”. [8]
To zdanie jest krótkie, ale niezwykle ważne. Pokazuje, że sprzedaż majątku nie była marginalnym dodatkiem. Była elementem, od którego zależał oddech budżetu. Jeśli sprzedaż się uda, budżet ma większą przestrzeń. Jeśli się nie uda, pojawia się napięcie.
Trzeba tu być precyzyjnym. Sprzedaż nieruchomości przez gminę nie jest sama w sobie niczym bezprawnym. Gmina może gospodarować majątkiem. Może sprzedawać nieruchomości. Czasem jest to racjonalne, zwłaszcza gdy teren nie służy zadaniom publicznym albo może zostać lepiej wykorzystany przez inwestora.
Problem zaczyna się wtedy, gdy sprzedaż majątku staje się stałym sposobem utrzymywania modelu finansowego. Bo działkę sprzedaje się raz. Pieniądze wpływają raz. Potem nie ma już ani działki, ani kolejnego dochodu z tej działki. Jeżeli miasto przez lata przyzwyczaja budżet do takich wpływów, to w końcu musi paść pytanie: co będzie, gdy atrakcyjnych nieruchomości będzie mniej albo rynek nie kupi ich za zakładane kwoty?
To pytanie nie jest polityczną złośliwością. To podstawowa ostrożność w zarządzaniu majątkiem publicznym.
6. Pytanie o „przeinwestowanie” padło oficjalnie
Na tym samym posiedzeniu Komisji Rewizyjnej z 17 listopada 2022 r. pojawił się jeszcze jeden wątek, który dziś brzmi wyjątkowo aktualnie. Radny Jarosław Deleska pytał burmistrza, czy miasto w pewnym momencie się nie „przeinwestowało”. Chodziło o sytuację, w której samorząd dostaje wysokie dofinansowanie, dokłada wkład własny, realizuje projekt, ale później musi utrzymywać powstały obiekt lub infrastrukturę. [8]
Burmistrz odpowiedział wtedy, że gdyby wcześniej wiedział, jakie przyjdą warunki, być może części inwestycji by nie zrealizowano, bo parki i inwestycje generują dodatkowe koszty. [8]
To jest jeden z kluczowych fragmentów całej historii. Problem kosztów utrzymania inwestycji nie został wymyślony teraz. Nie pojawił się dopiero po nieudzieleniu wotum zaufania. Był nazwany w oficjalnej dyskusji już w 2022 r.
I tu widać sedno sporu. Zwolennicy inwestycyjnego kierunku mówią: miasto się zmieniło, ożyło, stało się atrakcyjniejsze, a bez tych inwestycji dalej stałoby w miejscu. To argument, którego nie można zbyć. W protokole z tego samego posiedzenia radny Patryk Trybulec bronił inwestycji i wskazywał, że przez osiem lat podnosił za nimi rękę, bo uważał je za potrzebne. [8]
Ale druga strona odpowiada: nawet potrzebna inwestycja może być finansowym ciężarem, jeśli nie policzono jej utrzymania. Można zbudować park, stadion, obiekt kultury, drogę czy centrum przesiadkowe, ale później trzeba to wszystko sprzątać, remontować, oświetlać, ogrzewać, ubezpieczać i obsługiwać.
Miasto nie może myśleć tylko w kategoriach „czy dostaniemy dotację?”. Musi myśleć także: „czy będzie nas stać na utrzymanie efektów tej dotacji przez kolejne 10 albo 20 lat?”.
7. Maj 2023 r.: problem bieżącego funkcjonowania został nazwany wprost
Kolejny ważny dokument to protokół Komisji Rewizyjnej z 25 maja 2023 r., dotyczący wykonania budżetu za 2022 r. To tam padają słowa, które trudno pogodzić z prostą narracją o samych sukcesach. Burmistrz mówił: „Mamy problemy z bieżącymi wydatkami”. Chwilę później padło też stwierdzenie, że pieniędzy wystarcza na razie do października. [9]
To nie jest opinia internetowego komentatora. To zapis z oficjalnego protokołu komisji. Dlatego ma tak duże znaczenie. Pokazuje, że już w 2023 r. problem nie dotyczył wyłącznie inwestycji, ale także codziennego funkcjonowania miasta.
Na tej samej komisji skarbnik przedstawiała dane za 2022 r. Dochody wykonano na poziomie około 174,4 mln zł, wydatki na poziomie około 202,7 mln zł, a sprzedaż mienia wykonano w kwocie około 6,15 mln zł przy planie ponad 11,1 mln zł, czyli na poziomie około 55% założenia. [9]
To bardzo ważne. Jeśli miasto planuje określone dochody ze sprzedaży majątku, a wykonanie jest znacznie niższe, to pojawia się presja na inne źródła finansowania, przesuwanie wydatków albo korzystanie z długu i wolnych środków.
W tym samym protokole pojawia się jeszcze jedna bardzo wymowna myśl: miasto ma dużo pieniędzy inwestycyjnych, ale nie może ich swobodnie użyć na bieżące potrzeby. Burmistrz obrazowo wskazywał, że środki inwestycyjne są „nie do ruszenia”, a problemem jest bieżące życie miasta. [9]
To jest klasyczna pułapka samorządu inwestycyjnego. Można mieć pieniądze na projekt, bo są dotacje, granty, programy i środki celowe. A jednocześnie można mieć kłopot z zapłaceniem za codzienne funkcjonowanie, bo pieniędzy inwestycyjnych nie wolno po prostu przesunąć na wydatki bieżące.
Dla mieszkańca brzmi to absurdalnie: „jak to, miasto ma miliony na inwestycje, a brakuje na bieżące wydatki?”. Ale w finansach publicznych tak właśnie bywa. Pieniądz celowy nie jest pieniądzem dowolnym. I właśnie dlatego duży budżet nominalny nie musi oznaczać swobody finansowej.
8. Czerwiec 2024 r.: bogata gmina, ale na granicy możliwości
Po wyborach w 2024 r. problem nie zniknął. W protokole Komisji Rozwoju i Polityki Przestrzennej z 7 czerwca 2024 r. pojawia się bardzo znamienna wypowiedź burmistrza. Z jednej strony mówił o Czeladzi jako o bogatej gminie. Z drugiej — wskazywał, że jeśli chodzi o utrzymanie miasta, gmina jest „na skraju możliwości finansowych”. [10]
To zdanie powinno być jednym z punktów wyjścia całej debaty. Bo ono pokazuje różnicę między majątkiem a płynnością. Gmina może być bogata majątkowo. Może mieć grunty, obiekty, drogi, parki, budynki, spółki i duże inwestycje. Ale to nie znaczy automatycznie, że ma komfort bieżącego finansowania.
Majątek nie płaci faktur sam z siebie. Faktury płaci się z dochodów bieżących, dotacji, dochodów majątkowych, długu, wolnych środków albo sprzedaży majątku. Jeśli koszty utrzymania rosną szybciej niż stabilne dochody, to nawet „bogata gmina” może dojść do ściany.
W tym samym protokole skarbnik mówiła o nadwyżce operacyjnej. Za 2022 r. miała wynosić około 2,7 mln zł, a za 2023 r. około 1,19 mln zł. [10]
Nadwyżka operacyjna jest ważna, bo pokazuje, czy dochody bieżące przewyższają wydatki bieżące. To z niej, mówiąc prosto, bierze się zdolność do obsługi długu, wkładów własnych i pewnej samodzielności finansowej. Przy skali budżetu Czeladzi kwoty rzędu 1–3 mln zł nie dają ogromnego komfortu.
W tej samej komisji omawiano też duże projekty mieszkaniowe, w tym inwestycję przy ul. Hallera. W protokole padają kwoty rzędu 200 mln zł całej inwestycji i informacje o transzach oraz finansowaniu. [10]
Nie chodzi o to, by z góry uznać takie inwestycje za złe. Mieszkania mogą być potrzebne. Rozwój miasta może wymagać odważnych projektów. Ale im większy projekt, tym bardziej mieszkańcy powinni znać pełny rachunek: nie tylko koszt budowy, ale też koszt zarządzania, utrzymania, finansowania, ryzyk i wpływu na kolejne budżety.
9. Wotum zaufania: to nie jest kaprys ani dekoracja sesji
Wotum zaufania ma konkretną podstawę prawną. Zgodnie z art. 28aa ustawy o samorządzie gminnym wójt, burmistrz albo prezydent miasta co roku przedstawia radzie raport o stanie gminy. Raport obejmuje podsumowanie działalności w roku poprzednim, w szczególności realizację polityk, programów, strategii, uchwał rady i budżetu obywatelskiego. Po debacie rada głosuje nad udzieleniem wotum zaufania. [18]
Uchwałę o udzieleniu wotum zaufania podejmuje się bezwzględną większością ustawowego składu rady. Jeżeli uchwała nie zostanie podjęta, oznacza to nieudzielenie wotum zaufania. Ustawa przewiduje też, że po dwóch kolejnych nieudzielonych wotach rada może podjąć uchwałę o przeprowadzeniu referendum w sprawie odwołania burmistrza. Może, ale nie musi. [18]
To trzeba jasno oddzielić od absolutorium. Absolutorium dotyczy wykonania budżetu. Wotum zaufania dotyczy szerszej oceny sposobu prowadzenia gminy. Można więc przyjąć sprawozdanie finansowe, udzielić absolutorium i jednocześnie odmówić burmistrzowi wotum zaufania. I właśnie taki układ pojawił się w Czeladzi.
10. Rok 2025: pierwsze pęknięcie — większość jeszcze się wstrzymała
Sesja absolutoryjna z 25 czerwca 2025 r. była pierwszym bardzo wyraźnym sygnałem politycznego pęknięcia. Rada głosowała nad udzieleniem burmistrzowi wotum zaufania. Wynik: 7 głosów za, 3 przeciw, 11 wstrzymujących się. Projekt uchwały został odrzucony z powodu braku wymaganej większości. [11]
Za wotum zaufania głosowali: Marcin Gadecki, Wojciech Maćkowski, Irena Owczarz, Dominik Penar, Marta Szaleniec-Michalik, Patryk Trybulec i Waldemar Żak. Przeciw byli: Jarosław Deleska, Teresa Kosmala i Zbigniew Panek. Wstrzymało się 11 radnych: Ewa Fronczek, Marta Góralczyk, Patrycja Juszczyk, Tomasz Kalinowski, Beata Marcinkowska, Monika Pawlik, Łukasz Strojniak, Łukasz Wesołowski, Ilona Wichnera-Sikorska, Barbara Wszołek i Beata Zawiła. [11]
To był ciekawy moment. Rada nie powiedziała jeszcze burmistrzowi zbiorowo twardego „nie”. Większość radnych wstrzymała się od głosu. Ale politycznie skutek był jednoznaczny: burmistrz nie uzyskał wotum zaufania.
Na tej samej sesji rada przyjęła jednak sprawozdanie finansowe wraz ze sprawozdaniem z wykonania budżetu za 2024 r. oraz udzieliła burmistrzowi absolutorium. Oba głosowania zakończyły się wynikiem 18 za, 3 przeciw, 0 wstrzymujących się. [11]
To rozróżnienie jest fundamentalne. Rada nie powiedziała: budżet jest formalnie niewykonany. Rada powiedziała raczej: nie dajemy politycznego zaufania co do sposobu prowadzenia miasta. To zupełnie inny komunikat.
W 2025 r. widać więc było nie tyle pełne zerwanie, ile ostrzeżenie. Siedem osób zostało przy burmistrzu, trzy zagłosowały przeciw, a duży blok radnych nie chciał już go poprzeć, ale nie zdecydował się jeszcze na otwarty sprzeciw.
11. Rok 2026: wstrzymanie zamieniło się w otwarty sprzeciw
Rok później sytuacja była już znacznie ostrzejsza. Według oficjalnych wyników głosowań z 24 czerwca 2026 r. uchwała w sprawie udzielenia burmistrzowi wotum zaufania została odrzucona wynikiem: 7 głosów za, 13 przeciw, 0 wstrzymujących się. W głosowaniu uczestniczyło 20 radnych. [13]
Za burmistrzem zagłosowali ci sami radni, którzy poparli wotum rok wcześniej: Marcin Gadecki, Wojciech Maćkowski, Irena Owczarz, Dominik Penar, Marta Szaleniec-Michalik, Patryk Trybulec i Waldemar Żak. [13]
Przeciw byli: Jarosław Deleska, Ewa Fronczek, Marta Góralczyk, Patrycja Juszczyk, Tomasz Kalinowski, Teresa Kosmala, Beata Marcinkowska, Zbigniew Panek, Łukasz Strojniak, Łukasz Wesołowski, Ilona Wichnera-Sikorska, Barbara Wszołek i Beata Zawiła. [13]
To już nie jest drobna zmiana arytmetyczna. W 2025 r. było 7 za, 3 przeciw i 11 wstrzymujących się. W 2026 r. było 7 za, 13 przeciw i nikt się nie wstrzymał. Innymi słowy: grupa radnych, która rok wcześniej nie chciała jeszcze głosować przeciw, w dużej części przeszła do otwartego sprzeciwu.
To jest właśnie polityczne pęknięcie modelu władzy. Burmistrz zachował twarde jądro poparcia, ale stracił większość. Co więcej, nie mówimy o burmistrzu, który nigdy tej większości nie miał. Mówimy o burmistrzu, którego komitet w wyborach 2024 r. zdobył 14 mandatów. [3]
Na tej samej sesji rada przyjęła jednak sprawozdanie finansowe za 2025 r. oraz udzieliła absolutorium. Oba głosowania zakończyły się wynikiem 17 za, 3 przeciw, 0 wstrzymujących się. [13]
To znowu pokazuje, że rada nie przyjęła strategii prostego blokowania wszystkiego. Radni mogli uznać wykonanie budżetu i jednocześnie odmówić politycznego zaufania. To ważne, bo podważa ewentualną narrację, że głosowanie przeciwko wotum zaufania było automatycznie działaniem przeciwko miastu.
Rada może powiedzieć: dokumenty finansowe formalnie przyjmujemy, ale politycznie nie chcemy już udzielać burmistrzowi zaufania. I właśnie taki komunikat wyszedł z głosowań.
12. Sprzedaż nieruchomości przy Scheiblera: kolejny objaw zmiany
Na sesji 24 czerwca 2026 r. pojawił się jeszcze jeden ważny element. Rada głosowała nad projektem uchwały dotyczącym sprzedaży prawa użytkowania wieczystego niezabudowanej nieruchomości oznaczonej jako działka nr 4918/1, o powierzchni 2,0007 ha, położonej przy ul. Karola Wilhelma Scheiblera. Projekt został odrzucony wynikiem: 7 za, 11 przeciw, 1 wstrzymujący się. [13]
Nie przesądzam w tym miejscu, czy ta konkretna sprzedaż była dobra czy zła. Do tego trzeba byłoby osobno przeanalizować nieruchomość, jej wartość, przeznaczenie w planie, potencjał, potrzeby miasta i skutki budżetowe.
Ale politycznie ten wynik jest bardzo istotny. Jeżeli przez lata sprzedaż majątku była ważnym elementem budżetowej układanki, a rada zaczyna odrzucać projekty sprzedażowe, to znaczy, że spór dotyczy już nie tylko osoby burmistrza. Dotyczy także narzędzi, którymi miasto dotąd się posługiwało.
To prowadzi do podstawowego pytania: czy Czeladź ma trwały model finansowania swoich zadań, czy raczej przez lata korzystała z buforów, które teraz są coraz trudniejsze do odtworzenia?
13. Dane za 2024 r.: deficyt, wydatki majątkowe i istotna sprzedaż mienia
Sprawozdanie z wykonania budżetu za 2024 r. pokazuje napięcie w liczbach. Dochody miasta wykonano na poziomie 204 802 493,58 zł, w tym dochody bieżące 175 953 481,00 zł i dochody majątkowe 28 849 012,58 zł. [14]
Wydatki wykonano w wysokości 237 762 729,24 zł. Wydatki majątkowe wyniosły 60 321 537,90 zł. Wynik budżetu był ujemny i wyniósł minus 32 960 235,66 zł. [14]
W tym samym sprawozdaniu dochody ze sprzedaży mienia wyniosły 18 734 384,15 zł. [14]
To nie jest drobna pozycja. Przy budżecie Czeladzi kwota prawie 18,8 mln zł ze sprzedaży mienia jest znacząca. I znowu: sama sprzedaż majątku nie jest zarzutem. Ale jej skala musi być uczciwie pokazana mieszkańcom, bo dochody ze sprzedaży mienia są jednorazowe. Nie da się tej samej działki sprzedawać co roku.
Jeżeli miasto ma deficyt, duże wydatki majątkowe i znaczące dochody ze sprzedaży mienia, to mieszkańcy powinni dostać jasną odpowiedź: czy to był element długofalowej strategii, czy sposób na utrzymanie tempa inwestycji i domykanie finansowania?
14. Dane za 2025 r.: deficyt ponad 60 mln zł i finansowanie głównie wolnymi środkami
Jeszcze mocniejszy obraz daje sprawozdanie Rb-NDS za 2025 r. Dochody wykonano na poziomie 250 217 123,10 zł, a wydatki na poziomie 310 856 068,42 zł. Wynik budżetu wyniósł minus 60 638 945,32 zł. [15]
Wydatki majątkowe wyniosły 112 425 800,31 zł. Dochody ze sprzedaży majątku wyniosły 19 989 653,74 zł. Deficyt został sfinansowany przede wszystkim wolnymi środkami — w kwocie 58 411 862,62 zł. [15]
Te dane trzeba czytać uczciwie. Deficyt sam w sobie nie oznacza bankructwa. Samorządy mogą mieć deficyt, szczególnie w latach dużych inwestycji. Ważne jest też to, że różnica między dochodami bieżącymi a wydatkami bieżącymi w wykonaniu za 2025 r. była dodatnia i wyniosła 2 847 618,78 zł. [15]
Ale nie można też udawać, że deficyt przekraczający 60 mln zł i finansowanie go głównie wolnymi środkami są obojętne. Wolne środki są buforem. Można z nich korzystać, ale nie są niewyczerpalne. Jeżeli miasto finansuje duży deficyt z bufora, mieszkańcy powinni wiedzieć, ile tego bufora zostaje i jaki jest plan na kolejne lata.
To jest szczególnie ważne w mieście, które przez lata dużo inwestowało. Bo inwestycje nie kończą się w dniu zapłaty wykonawcy. One zaczynają wtedy generować koszty stałe.
15. Dług formalny: tu trzeba uważać, żeby nie przesadzić
Według sprawozdania Rb-Z za IV kwartał 2025 r. zobowiązania według tytułów dłużnych wynosiły 40 135 005,15 zł. W tym samym dokumencie zobowiązania wymagalne wykazano jako 0,00 zł. [16]
To oznacza, że nie ma podstaw, by pisać, że Czeladź jest formalnie niewypłacalna albo że bankrutuje. Takie słowa byłyby nieprecyzyjne i łatwe do podważenia.
Ale poziom długu formalnego to tylko jeden element oceny finansów gminy. Równie ważne są: nadwyżka operacyjna, trwałość dochodów bieżących, skala dochodów jednorazowych, koszty utrzymania inwestycji, struktura wydatków, potrzeby jednostek miejskich i ryzyka na kolejne lata.
Dlatego uczciwa diagnoza powinna brzmieć tak: dokumenty nie pokazują formalnego bankructwa Czeladzi, ale pokazują poważne napięcie modelu finansowego.
To napięcie polega na tym, że miasto jednocześnie inwestowało bardzo dużo, korzystało ze środków zewnętrznych, sprzedawało majątek, używało buforów finansowych i coraz częściej mówiło o problemach z wydatkami bieżącymi oraz kosztami utrzymania.
16. Rok 2026 wygląda jak hamowanie po latach rozpędu
Uchwała zmieniająca budżet na 2026 r. pokazuje już inną konstrukcję niż wykonanie 2025 r. Po zmianach plan wydatków wynosi 298 061 459,29 zł, w tym wydatki bieżące 227 725 670,10 zł i wydatki majątkowe 70 335 789,19 zł. Deficyt budżetu określono na 390 256,87 zł. [17]
W porównaniu z 2025 r., kiedy wydatki majątkowe przekroczyły 112 mln zł, plan na 2026 r. pokazuje wyraźnie mniejsze tempo inwestycyjne. Można to nazwać stabilizacją. Można też nazwać hamowaniem po bardzo kosztownym okresie.
Zwolennicy burmistrza powiedzą: miasto prostuje budżet, ogranicza deficyt i stabilizuje sytuację. Krytycy powiedzą: po latach rozpędu trzeba hamować, bo dotychczasowy model przestał być komfortowy.
Obie interpretacje mogą mieć częściowo rację. Ale żadna z nich nie zwalnia władz miasta z obowiązku odpowiedzi na pytanie: ile będzie kosztowało utrzymanie wszystkiego, co już zbudowano?
Bo najważniejszy rachunek nie dotyczy tylko roku budowy. Najważniejszy rachunek dotyczy kolejnych lat.
17. Rada nie może udawać, że stała z boku
W tej sprawie bardzo łatwo byłoby wskazać jednego winnego. Przeciwnicy burmistrza mogliby powiedzieć: to wszystko jego odpowiedzialność. Burmistrz mógłby odpowiedzieć: radni się odwrócili, są nielojalni albo działają politycznie.
Obie wersje są zbyt proste.
Burmistrz ponosi szczególną odpowiedzialność, bo to on kieruje miastem, przygotowuje projekty budżetu, realizuje politykę inwestycyjną, przedstawia radzie kierunek działania i przez lata firmował ten model jako sukces. Nie może więc dziś uciekać od odpowiedzialności za skutki tej strategii.
Ale rada również nie może udawać, że była tylko obserwatorem. Radni uchwalali budżety, wieloletnie prognozy finansowe, zmiany budżetowe, zgody majątkowe i kolejne dokumenty. Na komisjach słyszeli o ryzykach. W protokołach pojawiały się ostrzeżenia o sprzedaży mienia, kosztach utrzymania, problemach z wydatkami bieżącymi i pytaniu o przeinwestowanie.
Dlatego mieszkańcy mają prawo pytać radnych: kiedy dokładnie uznali, że dotychczasowy model przestał być bezpieczny? Co było punktem przełomowym? Które dane ich przekonały? Dlaczego wcześniej głosowali za budżetami, WPF i inwestycjami?
Zmiana stanowiska może być odpowiedzialna. Czasem właśnie na tym polega odpowiedzialność radnego, że po czasie mówi: dalej tego firmować nie będę. Ale taka zmiana musi być wyjaśniona mieszkańcom.
18. Burmistrz mógł czuć rozżalenie, bo stracił nie tylko głosowanie, lecz cały komfort rządzenia
Tu dochodzimy do politycznej logiki całej sprawy. Burmistrz rozpoczynał trzecią kadencję z ogromnym wynikiem osobistym i komitetem, który zdobył 14 mandatów. Na pierwszej sesji mówił o wsparciu swojego klubu i współpracy. [3] [4]
Można więc zrozumieć, że zakładał dalsze działanie w formule stabilnej większości. Przez lata taki model funkcjonował. Burmistrz miał polityczny komfort. Rada w dużej mierze akceptowała kierunek. Inwestycje przechodziły. Sprzedaż majątku była elementem budżetowej układanki. Narracja o rekordach działała.
W trzeciej kadencji coś się zmieniło. Rada zaczęła się dzielić. W 2025 r. większość jeszcze się wstrzymała. W 2026 r. część tej większości przeszła do otwartego sprzeciwu. Burmistrz zachował siedem głosów, ale stracił większość.
Dlatego jego rozżalenie można rozumieć nie jako reakcję na jedną krytyczną wypowiedź, lecz jako reakcję na utratę modelu władzy. To nie jest już rada, która automatycznie daje komfort. To rada, która zaczyna zachowywać się jak realny organ kontroli.
Ale właśnie tak działa samorząd. Rada nie jest od zapewniania burmistrzowi wygody. Rada jest od kontroli, pytań, uchwał i odpowiedzialności wobec mieszkańców. Radny nie jest pracownikiem burmistrza. Nie jest dodatkiem do komitetu wyborczego. Ma własny mandat.
19. Najważniejsze pytania, które powinni dziś zadać mieszkańcy
Po drugie: jakie nieruchomości miasto planuje jeszcze sprzedać i czy dalsza sprzedaż majątku jest potrzebna do utrzymania budżetu?
Po trzecie: ile wynosi roczny koszt utrzymania inwestycji oddanych do użytku w ostatnich latach?
Po czwarte: które inwestycje były strategicznie konieczne, a które wynikały przede wszystkim z dostępności dofinansowania?
Po piąte: jak wyglądałby budżet bez dochodów jednorazowych ze sprzedaży majątku?
Po szóste: jak zmieniały się wydatki bieżące jednostek miejskich?
Po siódme: ile wolnych środków wykorzystano, ile jeszcze zostało i jaka jest prognoza na kolejne lata?
Po ósme: jakie koszty eksploatacyjne wygenerują nowe inwestycje mieszkaniowe, infrastrukturalne, sportowe, parkowe i komunalne?
Po dziewiąte: czy rada miała pełną wiedzę o tych kosztach przy podejmowaniu decyzji?
Po dziesiąte: kiedy radni, którzy dziś głosują przeciwko wotum zaufania, uznali, że model wymaga zatrzymania?
To są pytania konkretne. Nie personalne. Nie obraźliwe. Nie partyjne. Po prostu konieczne.
20. To nie jest historia o bankructwie. To historia o wyczerpywaniu się dotychczasowego modelu
Najuczciwsza konkluzja jest taka: oficjalne dokumenty nie dają podstaw do stwierdzenia, że Czeladź jest formalnie niewypłacalna. Pokazują jednak coś innego: miasto przez lata funkcjonowało w modelu wysokich inwestycji, silnego zaplecza politycznego, sprzedaży majątku, środków zewnętrznych i korzystania z buforów finansowych.
Ten model dawał efekty. Ale efekty mają koszt.
Koszt pojawia się w wydatkach bieżących. W utrzymaniu obiektów. W kosztach energii. W kosztach obsługi długu. W konieczności dokładania do jednostek. W ograniczaniu elastyczności budżetu. W ryzyku, że sprzedaż majątku nie pójdzie zgodnie z planem. W pytaniu, co zrobić, gdy środki zewnętrzne są przypisane do inwestycji, a miastu brakuje pieniędzy na codzienne funkcjonowanie.
Dokumenty komisji pokazują, że te problemy były sygnalizowane już wcześniej. Nie pojawiły się nagle w dniu głosowania nad wotum zaufania. Głosowanie było raczej politycznym ujawnieniem procesu, który trwał od kilku lat.
Dlatego ostatnie wotum zaufania nie powinno być traktowane jako jednorazowa przykrość dla burmistrza. To jest sygnał ostrzegawczy dla całego miasta. Dla burmistrza, który przez lata firmował model sukcesu. Dla radnych, którzy ten model wspierali. I dla mieszkańców, którzy mają prawo do pełnego bilansu, a nie tylko do wykresów pokazujących nominalne rekordy.
21. Najważniejszy wniosek polityczny
Jeżeli burmistrz mówi lub daje do zrozumienia, że nie na taki układ się pisał, bo spodziewał się pracy z inną radą, to można to zrozumieć psychologicznie. Rzeczywiście: zaczynał kadencję z bardzo mocnym mandatem i własnym zapleczem.
Ale samorząd nie polega na tym, że rada ma zapewniać burmistrzowi komfort. Rada ma kontrolować władzę wykonawczą. Ma pytać. Ma głosować. Ma oceniać. Ma reagować, gdy widzi ryzyko.
Jednocześnie radni, którzy dziś odmawiają wotum zaufania, muszą być gotowi na własne rozliczenie. Bo jeżeli wcześniej popierali budżety, inwestycje, sprzedaż majątku i wieloletnie prognozy finansowe, to współtworzyli system, który dziś krytykują.
Prawdziwe pytanie nie brzmi więc: kto kogo zdradził?
Prawdziwe pytanie brzmi: kiedy dokładnie władze miasta i radni zrozumieli, że dotychczasowy model zaczyna się niebezpiecznie napinać?
I drugie: dlaczego mieszkańcy mają się o tym dowiadywać dopiero wtedy, gdy polityczna większość zaczęła się rozpadać?
22. Czego Czeladź potrzebuje teraz?
Czeladź nie potrzebuje kolejnej propagandy sukcesu. Nie potrzebuje też prostego polowania na jednego winnego. Potrzebuje bilansu.
Bilansu majątku sprzedanego i pozostałego do sprzedaży.
Bilansu inwestycji i ich kosztów utrzymania.
Bilansu dochodów powtarzalnych i jednorazowych.
Bilansu wolnych środków, deficytów i przyszłych zobowiązań.
Bilansu odpowiedzialności burmistrza i rady.
Dopiero wtedy mieszkańcy będą mogli uczciwie ocenić, czy Czeladź jest stabilna, czy tylko jeszcze korzysta z rozpędu, który przez lata przykrywał rosnące napięcia.
Bo problem nie polega na tym, że miasto inwestowało. Problem polega na tym, czy ktoś policzył, z czego będzie utrzymywać to, co wybudowało.
I czy radni oraz burmistrz powiedzieli mieszkańcom całą prawdę wtedy, gdy jeszcze można było spokojnie korygować kurs.
Źródła i instrukcja weryfikacji
- Państwowa Komisja Wyborcza, wybory burmistrza Czeladzi 2014, II tura. W tabeli wyników należy sprawdzić liczbę głosów i procenty dla Marka Mrozowskiego oraz Zbigniewa Szaleńca. Otwórz źródło
- Portal Miasta Czeladź, informacja po wyborach do Rady Miejskiej 2018 r. W tekście należy sprawdzić fragment o tym, że Rada Miejska liczy 21 radnych, a 16 z nich startowało z KWW Zbigniewa Szaleńca. Otwórz źródło
- Portal Miasta Czeladź, informacja po wyborach samorządowych 2024 r. Należy sprawdzić wynik Zbigniewa Szaleńca, liczbę głosów, wynik KWW Zbigniewa Szaleńca oraz liczbę mandatów w Radzie Miejskiej. Otwórz źródło
- Portal Miasta Czeladź, pierwsza sesja Rady Miejskiej kadencji 2024–2029. W relacji należy sprawdzić fragment wystąpienia burmistrza po ślubowaniu, dotyczący wsparcia klubu liczącego 14 radnych oraz współpracy w radzie. Otwórz źródło
- BIP Czeladź, kluby radnych. Należy sprawdzić listę dokumentów dotyczących klubów radnych w kadencji 2024–2029 oraz przytoczony na stronie fragment statutu o zasadach tworzenia klubów i dobrowolności przynależności. Otwórz źródło
- Portal Miasta Czeladź, informacja o absolutorium za wykonanie budżetu za 2021 r. Należy sprawdzić dane o dochodach, wydatkach, inwestycjach oraz wypowiedź burmistrza o bardzo dobrym roku finansowym. Otwórz źródło
- BIP Czeladź, Protokół Komisji Statutowo-Regulaminowej z 16 grudnia 2022 r. W PDF należy szukać fragmentów dotyczących projektu budżetu na 2023 r., trudnego roku, dochodów majątkowych, sprzedaży działek, wskaźników, obligacji oraz opiniowania budżetu i WPF. Otwórz źródło
- BIP Czeladź, Protokół Komisji Rewizyjnej z 17 listopada 2022 r. W PDF należy szukać dyskusji o sprzedaży mienia, ryzykach budżetowych, kosztach utrzymania inwestycji, pytaniu o przeinwestowanie oraz wypowiedzi radnego Patryka Trybulca o popieraniu inwestycji w poprzednich latach. Otwórz źródło
- BIP Czeladź, Protokół Komisji Rewizyjnej z 25 maja 2023 r. W PDF należy sprawdzić część dotyczącą wykonania budżetu za 2022 r., sprzedaży mienia, dochodów i wydatków oraz wypowiedzi o problemach z wydatkami bieżącymi i ograniczonej dostępności środków inwestycyjnych na bieżące potrzeby. Otwórz źródło
- BIP Czeladź, Protokół Komisji Rozwoju i Polityki Przestrzennej z 7 czerwca 2024 r. W PDF należy sprawdzić fragmenty o nadwyżce operacyjnej, realizacji budżetu, kosztach utrzymania miasta, wypowiedzi o bogatej gminie oraz inwestycji mieszkaniowej przy ul. Hallera. Otwórz źródło
- BIP Czeladź, wyniki głosowań z XVIII sesji Rady Miejskiej z 25 czerwca 2025 r. Należy sprawdzić głosowanie nad wotum zaufania, sprawozdaniem finansowym oraz absolutorium. W dokumencie znajdują się wyniki liczbowe i imienne listy głosujących. Otwórz źródło
- BIP Czeladź, protokół z XXIX sesji Rady Miejskiej z 24 czerwca 2026 r. Po otwarciu pliku protokołu widoczna jest informacja, że protokół zostanie dodany po zatwierdzeniu i podpisaniu. Dlatego z tej sesji bezpiecznie opierać się dziś przede wszystkim na oficjalnych wynikach głosowań. Otwórz źródło
- BIP Czeladź, wyniki głosowań z XXIX sesji Rady Miejskiej z 24 czerwca 2026 r. Należy sprawdzić głosowania nad wotum zaufania, sprawozdaniem finansowym, absolutorium, wieloletnią prognozą finansową, zmianami budżetu oraz sprzedażą nieruchomości przy ul. Karola Wilhelma Scheiblera. Otwórz źródło
- BIP Czeladź, Zarządzenie nr 119/2025 — sprawozdanie z wykonania budżetu Miasta Czeladź za 2024 r. Należy sprawdzić wykonanie dochodów, wydatków, wydatków majątkowych, wyniku budżetu oraz dochodów ze sprzedaży mienia. Otwórz źródło
- BIP Czeladź, Rb-NDS za 2025 r. Należy sprawdzić dochody, wydatki, wynik budżetu, wydatki majątkowe, dochody ze sprzedaży majątku, różnicę między dochodami bieżącymi i wydatkami bieżącymi oraz finansowanie deficytu wolnymi środkami. Otwórz źródło
- BIP Czeladź, Rb-Z za IV kwartał 2025 r. Należy sprawdzić zobowiązania według tytułów dłużnych oraz pozycję dotyczącą zobowiązań wymagalnych. Otwórz źródło
- BIP Czeladź, Uchwała nr XXVII/435/2026 z 27 maja 2026 r. w sprawie zmian w budżecie miasta na 2026 r. Należy sprawdzić plan wydatków po zmianach, wydatki bieżące, wydatki majątkowe oraz deficyt budżetu. Otwórz źródło
- Ustawa o samorządzie gminnym, art. 28aa. Należy sprawdzić przepisy dotyczące raportu o stanie gminy, debaty, głosowania nad wotum zaufania oraz możliwości referendum po dwóch kolejnych nieudzielonych wotach. Otwórz źródło




Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy pod tym artykułem.